Kurier Sokołowski nr 7-8 (192-193) 2008 r.

Wspaniała impreza, świetne wakacje z muzyką, wracamy tam za rok… – takie wrażenia pozostawił na nas X Letni Kurs Pianistyczny w Szczecinku, na którym mieliśmy okazję być i czynnie uczestniczyć. Ogólnopolski Letni Kurs Pianistyczny odbywał się w okresie od 23 czerwca do 1 lipca.

Wyjeżdżając do Szczecinka nie mieliśmy złudzeń; czeka nas dużo pracy, lekcje z profesorami, próby, warsztaty w duetach i koncert na podsumowanie. Nie braliśmy chyba pod uwagę jednej rzeczy, że ten wyjazd może okazać się przygodą, o której długo będziemy pamiętać.

Nasze uczennice, Magdalena Woś z NSM I st. w Sokołowie Małopolskim i Anna Chmielowiec z Kolbuszowskiej filii NSM, miały okazję spotkać się z najlepszymi uczniami szkół muzycznych z całej Polski. Od początku kursu pracowicie spędzały czas na spotkaniach ze swoją panią profesor – Marią Serafin z Akademii Muzycznej w Katowicach. W ramach codziennego harmonogramu zaraz po lekcjach odbywały się ćwiczenia indywidualne, następnie obiad i znów ćwiczenia. Po kilku dniach dało się już wyczuć zmęczenie tak intensywną pracą, ale też i narastające napięcie przed finałowym koncertem, na którym uczestnicy prezentowali przygotowany przez siebie repertuar. Madzia wybrała do gry na koncercie Walc As-dur Fryderyka Chopina, Ania natomiast Mazurek B-dur Fryderyka Chopina.
W niedzielę 29 czerwca o godzinie 17.00 w kinie „Wolność” w Szczecinku odbył się uroczysty Koncert Jubileuszowy, na którym grali wybrani uczestnicy kursu, między innymi Madzia Woś i Ania Chmielowiec. Dziewczynki zaprezentowały swoje solowe utwory, a na zakończenie koncertu wykonały w duecie na cztery ręce Scotta Joplina The Entertainment – Ragtime, czym zachwyciły publiczność.

Pozostaliśmy w Szczecinku do poniedziałku 30 czerwca, aby posłuchać pozostałych uczestników na koncertach w auli Szkoły Muzycznej I i II st. w Szczecinku i wziąć udział w Koncercie Nadzwyczajnym p. Katarzyny Drogosz grającej na historycznym już instrumencie o nazwie piano-forte, będącym poprzednikiem naszego współczesnego fortepianu.
Powrót był dla nas trudny – nie chcieliśmy jeszcze jechać do domu. Odczuwaliśmy przygnębienie pakując się do wyjazdu. W drodze na pociąg nie zamieniliśmy słowa, a później na stacji na pytanie: Jak jest? – padała odpowiedź: Źle! Ten smutek odczuły zwłaszcza dziewczynki, które zdążyły zawrzeć nowe znajomości i wciągnąć się w ten muzyczny klimat. Ale wiemy jedno – WRACAMY TAM ZA ROK.

Grzegorz Wójcikiewicz